sobota, 8 stycznia 2011

Mindwarp Chamber - Supernova (2010)

Mindwarp Chamber - Supernova

Data wydania: 13.07.2010
Gatunek: progressive power metal
Kraj: USA


Tracklista:
01. Supernova 08:35
02. Closer To Heaven 07:23
03. On The Mend 07:25
04. Icons Of Evil 06:15
05. Last Ember Fades 06:05
06. Out Of Spite 06:53
07. Stillwater 07:59
08. The Final Act 08:05


Skład:
Scott Huffman - wokal
Jerry Buczko - gitara
Brent Sullivan - gitara basowa
Paul Kilkenny - perkusja
Ed Bethishou - klawisze

Autor recenzji: Est

W dwa lata po zarejestrowaniu debiutanckiego "Delusional Reality" amerykańska super-grupa Mindwarp Chamber powróciła z nowym materiałem. Wiązałem z nim spore nadzieje, w końcu album z 2008 roku bardzo mi się podobał, takie podejście do progresywnego grania z dużą dawką mocy i bez specjalnego grania dla grania. Ot było to dobre granie do posłuchania od czasu do czasu.

W końcu zabrałem się za dokładny odsłuch "Supernova" i pierwszy kawałek mnie nie zachwycił, ot poprawne granie, chociaż przyznam, że zmęczył mnie numer tytułowy. Jest tak rozwleczony jak tylko dało radę. Mając nadzieję na lepsze granie w dalszej części nie przerwałem odsłuchu i drążyłem temat dalej. Chociaż już po tym pierwszym kawałku miałem dziwne przeczucie, że moje nadzieje były złudne. Na szczęście kawałek "Closer To Heaven" był lepszy niż otwieracz. Nieco mocniejsze brzmienie, nie tak dużo partii klawiszowych i bardzo dobre partie wokalne - zdecydowanie ten ostatni element najbardziej mnie przekonał do dalszego obcowania z tym albumem. Do tego należy dorzucić dobre partie gitar. Dość pozytywnie odebrałem też utwór "On The Mend", jak i świetnie rozpoczynający się "Icons Of Evil", którego naprawdę bardzo dobrze się słucha gdzieś do trzeciej minuty, a później następuje wyciąganie utworów, wrzucanie "zabójczych" partii klawiszowych, itd. Dzięki temu utwór zamiast być killerem i trwać jakieś 3:30, to trwa 6:15 i można spokojnie przy nim zasnąć. Niestety w dalszej części albumu takiego grania dla grania będzie więcej. W najgorsze partie klawiszowe został wyposażony utwór "Last Ember Fades" to co tam się dzieje po prostu przyprawia o ból głowy. Natomiast przez cały czas trwania albumu największym plusem okazuje się wokalista, który świetnie daje sobie radę i jest taką gwiazdą rozświetlającą nudną muzykę, którą zaserwowali panowie z Mindwarp Chamber. Tutaj nie ma miejsca na moc, więc ciężko mi powiedzieć, czy to nadal jest progressive power metal, czy już kompletnie odrzucono power. W ogóle na "Supernova" wszystkie kompozycje mają identyczny układ (w zależności od czasu trwania) - najpierw mamy ciekawe intro, później 2-2,5 minuty obcowania z wokalistą i nawet ciekawą muzyką, a od 3 minuty wchodzi sama muzyka + solówka na klawiszach. W ten sposób kawałki trwają od 6 do 8 minut. Z całości wyciągnąć mogę tylko trzy utwory, które mi przypasowały, chociaż nie w całości - "Closer To Heaven", "On The Mend", "Icons Of Evil". Pozostałe niestety są słabe.

Drugi album Mindwarp Chamber jest dla mnie sporym rozczarowaniem. Prawie godzinna przygoda z muzyką zawartą na "Supernova" niestety jest nudna jak flaki. Niektóre kawałki są w miarę ciekawe, ale tylko do połowy, przez co miałem wrażenie strasznego rozdmuchania, tzn. wyciągania kawałków do granic możliwości. Nie lubię takich zabiegów, kawałek powinien się kończyć wtedy, kiedy ewidentnie słychać, że brakowało pomysłu na więcej niż 3 minuty. Natomiast tutaj mamy inną sytuację - skończył się pomysł to dostajemy dodatkowe 3 minuty, lub w niektórych przypadkach nawet 5 dodatkowych minut. Najjaśniejszym punktem tego albumu jest wokalista, a w dół cały materiał ciągną partie klawiszowe.

Ocena: 4,5/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz